Jak radzić sobie z fake newsami?
Do początku 2020 roku mówiło się o fake newsach, postprawdzie czy dezinformacji, ale wraz z postępującą epidemią koronawirusa pojawiło się nowe określenie, które pewnie zostanie z nami dłużej niż sam Covid-19 – infodemia. Czyli zalew informacji, wśród których znajdują się prawdziwe, wiarygodne i potrzebne, ale giną w nawale plotek, kłamstw, manipulacji i mniej lub bardziej intencjonalnych zniekształceń. Czy jesteśmy bezbronni wobec tego zjawiska? Czy możemy coś zrobić, żeby docierać do prawdy, obiektywizmu, racjonalności?
2 kwietnia obchodzony jest International Fact-Checking Day, czyli Międzynarodowy Dzień Weryfikowania Informacji. To inicjatywa, za którą stoi Poynter Institute i współpracujące z nim organizacje z całego świata. Organizatorzy starają się dotrzeć z ideą weryfikacji prawdziwości informacji do różnych odbiorców, promując krytyczne myślenie i świadomą konsumpcję mediów. Nie są w tych działaniach odosobnieni. Weryfikację i oznaczenia wątpliwych newsów (części, nie wszystkich) prowadzą Google, Facebook czy Twitter, angażują się w to redakcje i wydawcy mediów (np. Konkret24 przy TVN24 czy FakeHunter przy Polskiej Agencji Prasowej), organizacje pozarządowe (np. Helsińska Fundacja Praw Człowieka czy Stowarzyszenie Demagog) i instytucje międzynarodowe (Komisja Europejska) czy rządy i parlamenty niektórych państw.
Do początku 2020 roku mówiło się o fake newsach, postprawdzie czy dezinformacji, ale wraz z postępującą epidemią koronawirusa pojawiło się nowe określenie, które pewnie zostanie z nami dłużej niż sam Covid-19 – infodemia. Czyli zalew informacji, wśród których znajdują się prawdziwe, wiarygodne i potrzebne, ale giną w nawale plotek, kłamstw, manipulacji i mniej lub bardziej intencjonalnych zniekształceń. Czy jesteśmy bezbronni wobec tego zjawiska? Czy możemy coś zrobić, żeby docierać do prawdy, obiektywizmu, racjonalności?
W tematykę tę zaangażowała się też Fundacja Rozwoju Społeczeństwa Informacyjnego. W ramach programu „Kliknij. Sprawdź. Zrozum” od 2019 r. działa serwis Zrozum.org, dostępny jest poradnik „Jak świadomie korzystać z informacji”, organizowane są działania edukacyjne promujące krytyczne myślenie i weryfikację informacji.
A zatem – w ramach projektu My Digital Life, z okazji Międzynarodowego Dnia Fact-Checkingu, zapraszamy do zanurzenia się w świat fake newsów i dezinformacji, poznania ich specyfiki i sposobów, jak sobie radzić i trafiać do informacji wiarygodnych, sprawdzonych, przydatnych.
Dlaczego to ważne?
Nikt nie wie dokładnie, ile fake newsów krąży po świecie. Podobnie jak nikt nie jest w stanie oszacować, ile w ogóle informacji można znaleźć w Internecie i innych źródłach. Ale instytucje i organizacje badające to zjawisko są zgodne, że jest ich… bardzo dużo. To, co może pokazać lepiej ich zasięg, to informacje płynące od konsumentów mediów, którzy często bywają pytani o to, czy i jak często trafiają na fake newsy.
Na przykład, wg badania „Problem Fake News w Polsce” zrealizowanego w Polsce w 2019 r. na zlecenie Stowarzyszenia Demagog, co czwarty respondent spotkał się z fake newsem kilka razy w miesiącu, a kolejne 39% wskazywało, że częściej niż kilka razy w miesiącu. Oznacza to, że prawie dwie trzecie przebadanych osób nie tylko wie o istnieniu nieprawdziwych informacji, lecz także je zauważa. Wskazywali też, że najwięcej nieprawdziwych informacji dotyczy świata polityki (76%).
A profesjonaliści? Nie ma aktualnych badań pokazujących postrzeganie tego zjawiska przez polskich dziennikarzy, ale badanie z 2017 r. (to cała epoka temu, jeśli chodzi o rozwój fake newsów - zjawisko się pogłębia, zamiast wypłaszczać), przeprowadzone przez agencję Public Dialog pokazało, że już wówczas 42% dziennikarzy trafiało na nieprawdziwe informacje kilka razy dziennie. A połowa z nich przyznała się, że minimum raz uwierzyli w informację, która finalnie okazała się nieprawdziwa.
A dane światowe? Z raportu Digital News Report 2020 (przygotowanego przez Reuters Insitute for the Study of Journalism) wynika, że w informacje podawane przez media informacyjne wierzy tylko 38% konsumentów i jest to wynik o kilka punktów procentowych niższy w poprzednim roku. A tylko 46% wierzy w te media, z których na co dzień korzysta. Czyli reszta…? Martwi się o wiarygodność informacji, szczególnie tych rozpowszechnianych przez media społecznościowe.
Czym są fake newsy?
W zasadzie wiadomo, ale… co właściwie kryje się pod pojęciem, które w 2017 stało się „słowem roku” wybranym przez redakcję Collins Dictionary? Mówiąc najprościej – nieprawdziwe informacje. Ale warto dokładniej im się przyjrzeć, bo „fejk” „fejkowi” nierówny. Powstało kilka typologii fake newsów (np. opracowana przez Fundację Centrum Edukacji Obywatelskiej w ramach projektu Mind over Media – link), ale warto też spojrzeć na propozycję Reuters Institute, który w swoim badaniu Digital News Report 2018 użył sześcioelementowej klasyfikacji:
Można się zastanawiać, czy wręcz podważać zakwalifikowanie do fake newsów dwóch ostatnich pozycji, ale nie zmienia to faktu, że również utwory satyryczne czy nieprawdziwe z powodu błędów dziennikarskich mogą mniej wyrobionym konsumentom zaburzyć prawdziwy obraz świata.
To nie jedyne kategorie nieprawdziwych informacji, jakie można przywołać. Co jeszcze?
Spiskowe teorie: Bill Gates wspiera rozwój pandemii (a przynajmniej strach przed nią), bo zainwestował w firmy produkujące szczepionki (i jeszcze te chipy wstrzykiwane pod skórę). Covid-19 to jedno z zaplanowanych działań (przez New World Order), aby doprowadzić do depopulacji.
Propaganda, rozumiana jako kompleksowe działania mające wpływać na emocje i postawy odbiorców, przez manipulowanie faktami lub ich wagą/znaczeniem.
Clickbaity, czyli (z reguły) tytuły, które obiecują określoną treść, a w praktyce kryją w sobie materiały o mniejszym znaczeniu, innej zawartości niż „obietnica”, a ich celem jest skłonienie odbiorców do kliknięcia linku i np. zwiększenia liczby odsłon.
Myśląc o fake newsach, koniecznie trzeba pamiętać, że część z nich to materiały zamieszczane przez mniej lub bardziej wiarygodne media, część to informacje pochodzące z wątpliwych źródeł (ale które można zidentyfikować i się właściwie przygotować na czytanie), ale duża ich część nie ma konkretnego źródła, a jest rozpowszechniania masowo przez media społecznościowe. Kontrola nad nimi jest jeszcze trudniejsza.
Zwłaszcza, że stworzenie fake newsa i jego rozpowszechnienie nie musi być trudne. Czasami potrzeba wprawdzie tzw. farmy trolli, czyli zatrudnienia osób produkujących i rozprzestrzeniających fałszywe informacje, zaprzęgnięcia botów do produkowania lub komentowania wybranych informacji czy zaangażowania znanej osoby, która swoim autorytetem podniesienie rangę (nieprawdziwej) informacji. Ale czasem też wystarczy zbieg okoliczności, przypadek. Jak w sytuacji, którą w serwisie Oko.press opisał Jacek Rakowiecki: Jak stworzyłem fake newsa.
W co wierzą ludzie?
Jednym z pierwszych globalnych fake newsów była informacja o śmierci Tiny Turner. Wokalistka żyje do dziś, ale jej „uśmiercenie” w 2017 roku zostało opublikowane przez dziesiątki nadawców, redakcji i serwisów www. Natomiast za „matkę chrzestną” fake newsów uchodzi kampania prezydencka w USA z 2016 roku. Nie tylko z powodu liczby fałszywych informacji na temat obojga kandydatów (Donalda Trumpa i Hilary Clinton), lecz także dlatego, że wówczas to pojęcie weszło do szerszego obiegu, spopularyzowane zwłaszcza przez ostatecznego zwycięzcę kampanii, który wiele krytycznych informacji na swój temat i sposobu prowadzenia kampanii określał właśnie tym pojęciem.
Oczywiście, samo zjawisko ma zapewne nawet kilka tysięcy lat więcej. Nieprawdziwe informacje krążące po świecie są pewnie równie stare jak ludzkość i nie jest wynalazkiem naszych czasów.
Na jakie fake newsy najłatwiej natrafić dzisiaj? Ostatnie miesiące to przede wszystkich zalew informacji – prawdziwych i fałszywych – na temat koronawirusa. I ta tematyka przebija się na czołówkę większości rankingów „najpopularniejszych fake newsów”. Jakie to informacje? Zmiana kodu genetycznego przez przyjęcie szczepionki. Powszechna niechęć do piwa Corona. Spisek firm farmaceutycznych. Sztuczne sterowanie pandemią. I wiele innych.
A poza koronawirusem? W Stanach Zjednoczonych większość zmyślonych historii dotyczy znów wyborów prezydenckich. Tyle, że tym razem dotyczyły samych wyborów i tego, co się działo później. Historie o fałszowaniu wyborów, niewpuszczaniu obserwatorów czy oddawaniu głosów za zmarłych wyborców były na porządku dziennym (zresztą, pewne nieprawidłowości miały miejsce, jak chyba w przypadku każdych wyborów), ale trafiały się też „perełki”: o akcji amerykańskich sił specjalnych przeprowadzonej we Frankfurcie nad Menem w celu zatarcia śladów fałszerstw wyborczych czy poprzedzającej wybory likwidacji wielu skrzynek pocztowych (z inspiracji Donalda Trumpa, oczywiście), aby ograniczyć możliwość głosowania korespondencyjnego.
Warto też wspomnieć o nieformalnym ruchu QAnon, popierającym Trumpa podczas ostatniej kampanii prezydenckiej, ale też stojącym za generowaniem wielu fake newsów z pogranicza teorii spiskowych. Analitycy z USA i Europy – oraz serwisy typu Twitter – zidentyfikowały w 2020 r. tysiące kont powiązanych z QAnon i rozpowszechniających fałszywe informacje dotyczące Europy: o Angeli Merkel będącej „pacynką” sterowaną przed „Deep State” (Ukryte Państwo) czy o Giuseppe Conte, premierze Włoch, który miałby wprowadzić dyktaturę, ale kraj będzie ocalony dzięki współpracy Trumpa, Putina i Matteo Salvini’ego, lidera Ligi Północnej.
W Polsce najpopularniejsze fake newsy dotyczą koronawirusa. Historie o szkodliwości szczepionek, wiązanie epidemii z technologią 5G, wiara w zmiany genetyczne, jakie możne powodować przyjęcie „niezbadanych” substancji mających chronić przed Covid-19, zaprzeczanie istnieniu pandemii – żyjemy tym, czym żyje świat. A że od połowy 2020 roku nie ma w Polsce tematu konkurencyjnego, to i trudno o „dobre” fake newsy na inne tematy. Ale w latach poprzednich żyliśmy informacjami o targu w Słupsku, na którym porywano kobiety i wywożono do krajów arabskich, o atakach imigrantów na polskie autokary we Włoszech, o zakopywaniu (chwilowym) wykopalisk archeologicznych z powodu wizyty przedstawicieli rządu…
Wierzą i…?
W grudniu 2016 do jednej z pizzerii w spokojnej okolicy Waszyngtonu wszedł mężczyzna ze strzelbą. Po chwili zaczął strzelać, nikogo finalnie nie zabijając ani nie raniąc. Przypadkowy incydent? Nie. Ratowanie świata. Niedługo wcześniej internet obiegła informacja, że w tej pizzerii spotykają się wpływowe osoby z kręgu demokratów, zaangażowani w działania sieci pedofilskiej (więcej szczegółów – patrz: „pizzagate”, jeden z gorętszych fake newsów w czasie kampanii prezydenckiej w USA w 2016 r.).
To jeden, konkretny przykład obrazujący wpływ fake newsów na życie. Tym razem – tylko nadmiernie krewkiego Amerykanina. Jakie inne zagrożenia wiążą się z zalewem nieprawdziwych informacji?
Jeśli ktoś przeczytawszy sensacyjną, ale nieprawdziwą wiadomość, przekaże ją podczas spotkania towarzyskiego, to najwyżej się trochę ośmieszy i stanie się bohaterem anegdot na kolejne lata. Da się z tym żyć.
Ale nieprawdziwe informacje mogą stać się przyczyną złych decyzji – politycznych (zagłosuję na nie tego kandydata, na którego bym chciał, bo uwierzę w nieprawdziwe – pozytywne czy negatywne – informacje), ekonomicznych (zainwestuję w coś, co ma mi dać wielki zysk) czy zdrowotnych (kupię preparat wspierający odchudzanie, który doprowadzi do nieodwracalnych, niekorzystnych zmian w organizmie) i inne. Do tego, „złapanie się” na fake newsa może mieć negatywne konsekwencje psychologiczne – poczucie, że „dałem się znów nabrać”, wykorzystania, niespełnionych nadziei i rozczarowania (nie chudnę, nie mam wielkich zysków).
A do tego jeszcze częsty kontakt z fake newsami obniża poziom ogólnego zaufania do mediów. Co z jednej strony jest korzystne: podnosi czujność, uwrażliwia na potencjalną dezinformację itd. Ale też, z drugiej strony, może spowodować, że w trudnej, kryzysowej sytuacji, nawet zetknąwszy się z ważną, prawdziwą informacją, konsument nie uwierzy. Bo będzie zakładał, że informacja nawet jeśli jest w miarę prawdziwa (cokolwiek to oznacza), to z pewnością – dla większej liczby kliknięć – przesadzona, przerysowana.
Jak radzić sobie fake newsami?
Można liczyć na działania dostawców treści czy na skuteczność zmian w systemie prawnym. Ale najbardziej niezawodną metodą jest zwiększenie swojej własnej wiedzy na temat fake newsów i sposobów radzenia sobie z nimi.
Zapraszamy do skorzystania z materiałów edukacyjnych, które mogą pomóc uzbroić się przeciw nieprawdziwym informacjom, podnieść jakość konsumpcji mediów i zabezpieczyć się przed konsekwencjami zbyt pochopnego dania wiary atrakcyjnie wyglądającej informacji.
Co proponujemy?
Wyłącz telewizor – włącz myślenie! Blaski i cienie krytycznego myślenia – spotkanie z Patrykiem Zakrzewskim – członkiem zarządu Stowarzyszenia Demagog i koordynatorem Akademii Fact-Checkingu o krytycznym myśleniu i podejmowaniu racjonalnych decyzji.
Fake newsy – jak się nie dać oszukać – ciekawa i krótka animacja (3,5 minuty) prezentująca w skrótowy sposób zagadnienie fake newsów.
Ulepsz swoje krytyczne myślenie – kolejna animacja (ok. 4 min.), tym razem poświęcone procesom podejmowania decyzji. Nie tylko dotyczących tego, czy w daną informację uwierzyć, czy nie. W 5 krokach.
W labiryncie newsów i fake newsów – wciągająca gra na telefony komórkowe i tablety. Misja do wypełnienia, krytyczne myślenie do przećwiczenia.
Krytyczny myślenie w odsłonie filmowej – pakiet filmów o wykorzystaniu krytycznego myślenia w codziennej pracy. Doświadczeniem dzielą się: pisarka Katarzyna Bonda, dziennikarz Maciej Słomczyński, dziennikarz, dziennikarka Agnieszka Żądło i neurofizjolog Paweł Boguszewski.
Jak (i po co) uciec z bańki informacyjnej – wystąpienie (ok. 9 minut) Eli Parisera podczas konferencji TED, z polskimi napisami.
Mitologia współczesna. Uważaj, w co wierzysz! – blog o mitach, legendach miejskich i teoriach spiskowych prowadzony przez profesora Michała Napiórkowskiego. Demistyfikacja, wyjaśnienia i obalenia – wszystko to, czego potrzebuje krytyczny umysł.
Opublikowany: 2 kwie 2021